czwartek, 5 czerwca 2008

Nasze opowiadania

OPOWIADANIE WIKI,ANDZI,MADZI,AGATY


1.pewnego razu stara czapka mojego dziadka znalazła się w śmietniku.Od razu wskoczyłam do kosza i jej szukałam.Myślałam,że jej nie znajde,ale dziadek miał już ją na łepetynie całą brudną i śmierdzącą.Wrócilśmy i babci wyprała czapkę,ale i tak była śmierdzonca.Był bardzo zakłopotany,kiedy zauważył że zgubił szczeke swojej babci.Babcia jak się dowiedziała,aż poczerwieniła się że złości.Ja też byłam bardzo czerwona ale ze wstydu.To było straszne.Nastepnie postanowiła zrobic mu kolacje.Gdy ona była w kuchni on zapytał swiece w pokoju.Po zjedzeniu kolacji poszli do kina .Rodzenstwo swietnie spedzili wieczór.A morał z tego,ze Konrad kocha Dominike.Bedą zyli razem dopuki smierc ich nie rozłączy.Urodzi im sie dziecie malutki,pulchniutkie i rudo włose.

OPOWIADANIE ULACZKA,TINKI,ADASKO,ADY S.

Pewnego razu w parku zobaczyłam nieznaną kobiete,ktora szukała swego pieska.Przerazliwie krzyczała i gorzko płakała za swoim ukochanym pupilikiem.C hciałam jej pomoc ale w pewnym momencie zobaczyłam jak staruszka miłosliwie przytuliła zwierzaka.Nagle zobaczyłam,ze Gufi(czyli zwierzak) nie jest tak naprawde psem.To była ogromna pantera.Przerazona uciekłam i wiecej nie pokazywałam sie w tym parku.Był bardzo zakłopotany,kiedy spadła na niego wielka donica z kaktusem.Kolce kaktusa wbiły mu sie w głowe i musiał jechac do szpitala.Tam lekarz powiedział,ze musi isc na operac je.Poszedł tam i wrocił cały w b andarzach.Następnie postanowił,aby wszyscy ludzie zgromadzeni pod jego domem ,weszli do srodka,zeby nie gadali juz o swoich problemach.On zorganizował teatrzyk,bo chciał aby sie czyms zajeli.Gdy nikt nie patrzał,wymknął sie z domu.Uciekł do swego najleprzego przyjaciela.-Lulka.A morał z tego taki ,ze warto byc smierdzielem,bo jak jakis podejzany tym bedzie chciał do ciebie podejsc to nie podejdzie ,bo jedziesz.A wasze krolestwo nie bedzie konca.

OPOWIADANIE PROKOPY,BABIELOTY,EWKI,NOE

Pewnego razu smierdzący but potknąl sie o Trochowę.Przerazona wrzasneła i zemdlała ze smrodu.Prubował ją ocudzic.Nie udało sie,poniewaz Przyszedł "Kon"=)Była bardzo zakłopotana,kiedy dostała od swego chłopaka skarpetay.Wybuchneła smiechem.Piotrek(jej chłopak) zaczerwienił sie ze wstydu.Twierdził,ze to miał byc prezent dla jego babci Eleunory.Postanowiła pojsc do stawku aby poprosic je o jeszcze jedno urodzinowe zyczenoe.Chciała kromke chleba,torebkę makaronu i torebkę cukru.Jakze sie ucieszyła widząc,ze staw wysłuchał jej prosby.POdziekowała mu i pobiegła na podworko aby jak sie okazało rozdac wszystko biednym.A morał z tego taki,ze w tym wieku trzeba sie uczyc,a nie myslec o fajnym chłopaku.Nawet jesli jest lubiany w całej klasie,a nie przez jedną dziewczynę.Mogą sie lubic.I tak potem dziewczyna o nim zapomni.

OPOWIADANIE ASI,GABISI,TROCHOWY

Pewnego razu pan Marusa poszedł zdenerwowany d o sklepiku.
-Nałęczowiankę prodzę-powiedział złym głosem.
-A co pan taki spięty?Jakas uczennica zawiodła?-spytała babka od sklepiku.
Zaraz zaraz!A kasa?!Nie zapłacił pan!
Marusa uciekał,zeby nie wpasc w mrozące krew w zyłach szpony pani Barbary.Był bardzo zdenerwowany,kiedy zgniłe,zielono-brązowe oraz zołte gowno wylało siez odbytu ptaka na jego spodnie w miejscu rozkroku.Wracając do domu oblazły mnie psy i musiałem zwiewac na drzewo z Bukszpanu.Pokułem sie kolcami tulipanów i mrówka,ktora tam była zepchneła mnie z rozy ,ktorej tam nie było.Musiałem jeszcze wrcic na impreze do siostry brata mojej kuzynko i jej kolegi,a syna.A morał z tego taki,ze nie warto wkładac szczeki dziadka do kapcia babci.Niedosc,ze rece bedą smierdzic to babcia bedzie chodzic i płakac oraz sie smiac.Oczywiscie wszystko na raz.Napewno ze strachu moz tez wyleciec w powietrze.Pamietajcie:nie wkładajcie szczeki dziadka do kapcia babci.

Brak komentarzy:

Obserwatorzy

















































































O nas

zycze milego czytania mojego blogaska